Macierzyństwo i śmierć

Jagiełło bardzo pragnął mieć potomka, który by zapewnił ciągłość jego rodu na tronie polskim. Kiedy więc Jadwiga została matką, zapanowała wielka radość na dworze królewskim. Niestety, trwała zbyt krótko i miała zakończyć się podwójną tragedią: śmiercią dziecka i matki. Dnia 22 czerwca 1399 roku Jadwiga urodziła córkę, której na Chrzcie świętym dano imię matki bł. Jadwigi oraz (na cześć papieża) imiona: Elżbieta, Bonifacja. Po trzech tygodniach dziecię zmarło, a niebawem zmarła też matka. Zasnęła w Panu 17 lipca 1399 roku, w wieku 25 lat, okrywając naród polski żałobą, mówi kronikarz. Jako królowa rządziła Polską sama 2 lata (1384-1386), razem z Jagiełłą dzieliła losy naszej Ojczyzny 13 lat (1386-1399).

z listu pasterskiego na 666 rocznicę urodzin Królowej Jadwigi, 11 stycznia 1974:

Kard. Karol Wojtyła,

(...) Nie udzielił Jej Bóg radości osobistego macierzyństwa, pozostawiła natomiast wspaniałe świadectwo macierzyństwa w stosunku do ludzi i ludów. 

Stanisław ze Skarbimierza po śmierci Królowej wygłosił kazanie przed królem i jego dostojnikami:

Pan daje śmierć i życie,

”(...) Widzieliśmy jak roztropną była w radzie, jak przewidującą w przedsięwzięciach, z jaką gorliwością starała się zachować wszystko, co umacniało potęgę Korony Polskiej. Widzieliśmy i poznaliśmy jej niezwykłą urodę, jej ujmujący sposób mówienia, jej szlachetny ród, ale jeszcze szlachetniejsze obyczaje, jej głęboką pokorę, a przy tym nierównie wielkie dostojeństwo. Szukała czci Bożej i dlatego wieczne szczęście będzie nad jej głową [por. Iz. 35,10]. Umiłowała Kościół walczący, ochraniając go jak tylko mogła, dlatego też, należy wierzyć, odeszła zeń do Kościoła triumfującego. Dobrymi uczynkami rozpalała serca żyjących według ducha (...). Wasza Królewska Wysokość nie powinna się oddawać niepohamowanemu żalowi, ale przeciwnie, powinieneś radować się , Królu, że tak niezwykłą miałeś małżonkę, a teraz - wielką przed Bogiem orędowniczkę królestwa. (...)” w grób wtrąca i zeń wywodzi.

1 Krl 2, 6

Król Władysław, mąż Jadwigi bardzo przeżył jej śmierć i jak pisze kronikarz: nigdy nie zdjął z palca pierścienia ślubnego, miał go także pod Grunwaldem.