Matka miłosierdzia

„Najgłębszym rysem jej krótkiego życia, a zarazem miarą jej wielkości jest duch służby.” Powiedział w swojej homilii Papież Jan Paweł II. Swoją pozycję społeczną, swoje talenty, całe swoje życie prywatne całkowicie oddała na służbę Chrystusa, a gdy przypadło jej w udziale zadanie królowania, oddała swe życie również na służbę powierzonego jej ludu, a jej wrażliwość na krzywdy społeczne wielekroć była sławiona przez poddanych.

Ubodzy cisnęli się do swej Królowej wszędzie tam, gdzie stanęła postojem, bo wiedzieli, że nie zabroni im przystępu i nie odejdą bez jałmużny. Szeroko zaczęły rozchodzić się wieści o nadzwyczajnych przypadkach, m.in. o topielcu, który odzyskał życie, gdy przykryła go swoim płaszczem. To sprawiało, że potrzebujący ściągali z daleka do miejsc, w których zatrzymywał się dwór. Widząc tłumy, których potrzeb jednorazowe datki nie mogły zaspokoić, w lipcu 1395 r. wydała w Krakowie dokument o fundacji szpitala i kościoła Świętego Ducha w Bieczu. Szpital ten służył ludziom chorym i ubogim do 1950 r., kiedy to zamieniono go na internat szkolny, a chorych umieszczono w innych miejscach. Uposażyła szpitale w Sandomierzu i Sączu oraz otoczyła opieką liczne inne szpitale miejskie i klasztorne, w tym szpital św. Jadwigi (Śląskiej) w Krakowie na Stradomiu.

Kiedy żołnierze królewscy spustoszyli wieśniakom pola, urządzając sobie lekkomyślnie polowanie na nich, zażądała od męża ukarania winnych i wynagrodzenia wyrządzonych szkód. Kiedy Jagiełło zapytał, czy jest już zadowolona, otrzymał odpowiedź: "A kto im łzy powróci?"

Przy budowie kościoła Najśw. Maryi Panny "na Piasku", do dziś istniejącego, sama doglądała robót. Pewnego dnia jej czujne oko dojrzało kamieniarza, jak był smutny, a robota leciała mu z rąk. Kiedy zapytała, co mu jest, otrzymała odpowiedź, że ma w domu żonę ciężko chorą, boi się, że go zostawi samego z drobnymi dziećmi, a nie ma na lekarzy. Królowa, nie namyślając się, wyrwała ze swego bucika złotą klamerkę, sadzoną drogimi kamieniami i oddała ją robotnikowi, by opłacił lekarza. Nie zauważyła tylko, że stopkę położyła na kamieniu oblanym wapnem. Odbity ślad stopy wdzięczny kamieniarz obkuł dokoła i wraz z kamieniem wmurował w zewnętrzną ścianę świątyni. Do dzisiaj ją można oglądać

Pełna mądrości i roztropności politycznej, jest Jadwiga nazywana matką miłosierdzia, wyczuloną na sprawy ludzi i miłującą ludzi. A mądrość czerpała z wiary, z medytacji i kontemplacji. 

Głębia jej życia wewnętrznego znajdowała wyraz w ofiarnej służbie każdemu potrzebującemu. Była przykładem harmonii modlitwy i czynu. Trwanie przy Mistrzu na modlitwie i posługiwanie Mu w działalności praktycznej splotły się w Jej życiu na podobieństwo inicjałów, dwóch postaci ewangelicznych, Marty i Marii, które poleciła umieścić w Psałterzu i na polichromiach zdobiących Jej pokoje.